2 listopada 2020

Dziennik z wyciszenia #7

Rozmowa z Panem. 

Opuszki zmęczonych palców, lekko masowały zmęczoną głowę. 
-Co się stało? -spytał Pan. Pana znam od zawsze. Jest już on wpisany w mój codzienny krajobraz, dodatek do symulatora zwanego życiem. Zerknąłem na niego smutnymi oczami, nawet nie zauważyłem kiedy się tu pojawił. 
-Boli mnie.
-Co?
-Wszystko. 
-Gdzie? 
-Wszędzie. 
-Aha. -mruknął Pan. Nie pytając o pozwolenie, usiadł ciężko na ławce obok mnie. 
-A kość polipolarna też Cię boli?
-Też.
-Kłamca. Nie ma takiej kości. 
Przewróciłem oczami, wyprostowałem się i napełniłem płuca porządnym wdechem. -Puchnie mi mózg. Nie ogarniam rzeczywistości, która się dookoła mnie dzieje. Wszystko jest tak jak nie powinno być. Wszystko to jest takie obce ale i znane. Ludzie mi nie pasują. Polityka mi nie pasuje. Nawet buty mnie uwierają. Wszystko mnie wkurwia, mam ochotę krzyczeć, aby później się uspokoić i tańczyć. I tak w kółko. Puchnie mi mózg. 
Pan zaczął bić brawo. Zerknąłem na niego pytającym spojrzeniem
-Dużym sukcesem jest nazwanie źródła swojego problemu. Reszta leży po twojej stronie. -Pan wstał, nawet się nie pożegnał i poszedł przez siebie. Ale nie wiem gdzie.