9 marca 2015

Preludium


   Posiadam cechy pesymisty i optymisty. Po głębszych rozważaniach, dochodzę do wniosku, że świat nie ma sensu, życie nie ma sensu, ludzie są źli, niczego i nikogo nie lubię i ciebie też nie lubię. A z drugiej strony myślę, że przecież wszystko będzie dobrze, a świat jest piękny, jest tyle pięknych miejsc, pięknych ludzi, pięknych rzeczy a ja wszystko kocham i ciebie kocham.
   Jestem również niepoprawnym marzycielem i realistą. Mam wielkie marzenia oraz cichą nadzieje przechodzącą w przekonanie, że kiedyś się spełnią. Że przeżyje niesamowitą przygodę, zostanę sławnym reżyserem i doświadczę romantycznej miłości. A z drugiej strony to pragnę przeciętnego życia, skromnego i pełnego pokory. Bo niby dlaczego nie? Minimalizm myślowy nie wydaje się być tak zły.

Teraz zbliżamy się do prawdziwego preludium.

O co w ogóle chodzi? Właśnie. Apoteoza zmarnowanego czasu.
Zmarnowany czas? Na co? Na myślenie.
O czym? O wszystkim. O ważnych rzeczach i o tych bez sensu. 
Ale ktoś zaraz powie: ej, ej. Przecież myślenie jest dobre, wychodzi z mody więc myśl ile chcesz, doceniam obywatelu towarzyszu.
No tak, ale jak zawrze na tym blogu wszystko co w mej parszywej głowie siedzi, nie ręczę za siebie.
Myśli. Napadają mnie różne myśli. Oto ostatnie z nich.

      1.Wszyscy mogą to ja nie mogę? Ah te wspaniałe wzniosłe myśli.. dopadły mnie. Ze życie jest jedno! Chwytaj dzień, carpe diem! Zrób coś w swoim życiu, co ci zależy. Nikt nie będzie się przejmował za sto lat. No nikt nikt! Zrób co pragniesz, możesz umrzeć za 50 lat, 50 dni czy 50 godzin. I ostatnie tchnienie będzie smętnym jękiem, że żyło się życiem niespełnionym. Więc coś krótko mówiąc mnie jebnęło i założyłam bloga. A tak o, aby pisać. Bo lubię pisać i chcę pisać. I nie mam za dużo nadziei, że będę miała tłumy czytelników ale może w trakcie tej wędrówki odnajdę samą siebie? Nabiorę klarowności. 
      Sama dla siebie.
      2. Eh.. po co ci to. Bądź obserwatorem, siedź cicho. Jakiś blog. A po co to komu, marnowanie czasu i energii. Wyśmieją cię, pomyślą krzywo. Przestań, żałosne. 
Przestań.

 No i właśnie. Z powodów wymienionych w punkcie 1 wchodzę z buciorami w blogosferę i będę "pisać, ah pisać"
A przez punkt 2 będę miała chwilę zwątpienia; nie będę dodawała nic.
Mam nadzieje, że 1 punkt bardziej utrzyma się w mojej głowie. Chodź widmo 2 będzie mnie szturchało cały czas.
Więc.. Bonjour! Youkoso! Welcome!


A na koniec tego początku dodam jeden z moich ulubionych obrazów jednego z moich ulubionych artystów.
Płonąca żyrafa zawsze dobra. Zawsze. 

 

1 komentarz: