10 czerwca 2016

Brak czasu

Nie zrobiłem tego, bo nie mam czasu. 
Nie zdążyłem, bo nie mam czasu.
Nie dokończyłem, bo nie mam czasu. 
Nie mam czasu, bo nie mam na to czasu.

Czas czas czas. Jego problem natury matematycznej czy filozoficznej jest z przyjemnością molestowany przez matematyków czy filozofów od tysiącleci. 
Nienamacalny, niewidoczny, a jak jego brak to efekty jak najbardziej widoczne i ba, nawet sprawiają ból oraz niezadowolenie. 
Lecz spojrzę na czas bardziej w kontekście, który nas bezpośrednio dotyczy. Codzienność. Codzienny czas, wersja basic
Ostatnio przyszło mi się zastanawiać, dlaczego wszystko robię w pośpiechu, czasem byle jak, rezygnuje z niektórych rzeczy. I oczywiście automatycznie przyszła odpowiedź "bo nie mam czasu".
Cholera, tak sobie myślę, cholera. Dzień ma 24 godziny. Nie licząc czasu na sen, który i tak jest bezsensowny bo nie ważne ile dane byłoby mi spać, i tak się nie wyśpię, to pozostaje cholera, cholernie duży kawał czasu, który gdzieś umyka. 
Może dana pora dnia, czy wyróżnione godziny mają inne tempo przemijania? To całkiem możliwe. Jak tak patrze na wszystko.. taka odpowiedź byłaby jak najbardziej logiczna.
Oczywiście, wiele w trakcie dnia zrobię, czasem więcej czasem mniej. Ale czuje jakiś niedosyt. Brakuje mi czegoś w trakcie swojego codziennego dnia. Nie chcę fajerwerków, nie chcę niesamowitej niesamowitości, nie muszę tego mieć w prozie dnia codziennego. Ale coś co.. we mnie, w środku. Ah, już nie wiem. Może za dużo wymagam? Ale dużo wymagać to nic negatywnego.. prawda? 

Mogłoby to być lepiej napisane, ale nie mam czasu. 


1 komentarz:

  1. Oj tak, to była moja wymówka do nie dawna, ale na szczęście potrafię znaleźć już czas!
    Dobry wpis :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://paulamoodmod.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń