4 czerwca 2015

Dziennik z wyciszenia #1



Tutaj jest bardzo pięknie. Jestem w Tutaj. W Tutaj dzisiejsza noc nie należała do spokojnych. Deszcz na zmianę z porywistym wiatrem wariował za oknem. Miałem mały problem ze spaniem. Kiedy budził mnie deszcz, usypiał mnie wiatr. Ta istna sinusoida za skutkowała okropnym niewyspaniem.   
Rano zrobiłem bardzo dokładnie trzy serie ćwiczeń rozciągających. Umyłem sumiennie wszystkie zęby i wyczyściłem uszy. Na śniadanie zjadłem grzanki z dżemem porzeczkowym i wypiłem słabą kawę.

Dziś postanowiłem zbadać najbliższą okolice. W końcu spędzę Tu trochę czasu. 

Tutaj wszystkie ścieżki są mniej wydeptane. Drzewa wydają się masywniejsze, ich liście grubsze, soczyste i zielone. Tafla jeziora mieni się odcieniami szarości. Idealnie pasuje do brudnego piasku, pełnego łabędzich odchodów. Nigdy nie przypuszczałem, że łabędzie gówno jest porównywalne wielkością do gówna małych psów. Duży łabędź, mały pies. 

Ciekawym obiektem w okolicy są ruiny budowli na kształt małego zamku. Rude gołe cegły zachęcają mnie do eksploracji zgliszczy, lecz tabliczka z krzyczącym hasłem "UWAGA GROZI ZAWALENIEM" nieco onieśmiela moje chęci. Jeszcze nie wiem czy posłucham chorej ciekawości czy zakazu.

Chciałbym zobaczyć więcej. Tutaj jest bardzo wielkie w swojej maleńkości. Lecz czuje, że na dziś wystarczy. Wydaje się, że to mało ale jest dużo.. dużo zanadto. Mam nadzieje na odnalezienie ciszy. Tak, to dobre miejsce do szukania ciszy.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz